Ah to ta kobitka.
Spojrzałem tylko w jej stronę i gdy tylko uświadomiłem sobie kim ona tak
właściwie jest odwróciłem główkę. Nie zamierzałem na razie nic do niej mówić,
bo po co ? Żeby spotkać się po raz kolejny z tym zimnym, przenikliwym spojrzeniem
? Nie dziękuję. Na Sali treningowej nie znajdowaliśmy się tylko my. Było tutaj
tez dużo innych projektów… dlaczego więc połowy z nich nie znałem ? Nawet nie
kojarzyłem ich z wyglądu. Usiadłem sobie gdzieś z boku i przypatrywałem się
dziewczynie z zaciekawieniem, a może też tak z nudów ? Ale kiedy tylko obracała
główkę w moją stronę ja robiłem to samo by uniknąć jej spojrzenia. Ah ta
nieśmiałość. Nie no żartuje, to nie była nieśmiałość. W końcu zacząłem się mega
nudzić tak więc postanowiłem troszeczkę się pobawić. Spojrzałem na nią i kiedy już
chciała coś zrobić za miast tego stanęła w miejscu. Zaśmiałem się cicho pod
nosem, w końcu wstałem z miejsca i podszedłem do niej.
-Następnym razem to ty uważaj jak chodzisz… - powiedziałem
dość cicho i wtedy też odwołałem zaklęcie. Dziewczyna zachwiała się i poleciała
do tyłu. Upadłą na pupę. Uch… musiało boleć, ale jakoś nie specjalnie mnie to
obchodziło. Dziewczyna prychnęła i od razu odwróciła rozgniewane spojrzenie.
Kiedy uznałem że nie ma sensu robić jej dalej na złość, podałem jej łapkę i
chciałem pomóc wstać, ale najwyraźniej ona nie widziała takiej potrzeby. Wstała
sama i otrzepała się z niewidocznego kurzu.
-O co ci chodzi… - powiedziała cicho przez zęby. Tym „upadkiem”
nieco się skompromitowała.
-Odpowiadam ci tam samo jak ty mnie. Nie oczekuj od kogoś
miłych słówek skoro sama jesteś opryskliwa… - westchnąłem cicho i podrapałem
się po głowie – Kim ty w ogóle jesteś ? – zadałem pytanie
( Kaneki ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz