czwartek, 9 lipca 2015

Od Riuki'ego - C.D Cinii

Gdy tylko wstałem od razu wyszedłem z sypialni i skierowałem się do kuchni. Dlaczego akurat tam skoro i tak nic co tam się znajdowało nie nadawało się przeze mnie do spożytkowania. Jakoś tak po porostu. Zawsze kiedy byłem głodny ciągnęło mnie w tamtym kierunku, no bo przecież to w kuchni przygotowuje się jedzenie. Dobra gadam jak jakiś opętany.
-Riuki ? – wyrwał mnie głos dziewczyny stojącej w drzwiach.  Zerknąłem  w jej stronę z lekką obawą w oczach. Cały czas prześladowały mnie pewne myśli, sceny z tego poprzedniego życia. Jeszcze przed trafieniem tutaj. Wydawało mi się, że byłem całkowicie inny za nim tutaj trafiłem. – Jesteś głodny.. stwierdziła. Już nawet nie pytała. Po prostu widziała to po mnie. Szukałem czegoś, ale sam nie wiedziałem czego. Szukałem krwi ? Za nim cokolwiek odpowiedziałem Cinia podeszła do mnie i popchnęła mnie lekko na ścianę. Na tyle bym nie uderzył, ale tez tak bym nie mógł odmówić.
-Czekaj… - zatrzymałem ją kiedy już chciała odkryć swoją szyję. – No stój… poczekaj ja nie chce… twojej krwi. – mruknąłem odwracając wzrok od dziewczyny. W sumie to nie był kwestia tego, że już mi się znudziła, czy coś…. Po prostu dość już.
-Jak to ? Coś się stało… ? Musisz przecież coś jeść…
-No wiem, ale nie tak często jak ci się wydaje. Po prostu …. Można to nazwać takim „rozpieszczaniem”. Kiedy nie muszę nie powinienem jeść. Jak tak dalej pójdzie to zwariuje. – odsunąłem ją od siebie i powolnym, chwiejnym krokiem wróciłem do salonu. Cinia jakby ją chwile zamurowało. Stała w miejscu . Kiedy natomiast usiadłem sobie na kanapie ona natychmiast wybiegła z kuchni, za moment znalazła się obok mnie i przewróciła mnie na plecy.
-Nie lubię kiedy tak robisz..chce w jakimś stopniu…. Żebyś… no żeby…
-Tak wiem…. – poniosłem dłoń tylko po to by dotknąć jej delikatnego policzka. Otworzyła szerzej oczy jakby ze zdziwienia. – Ale nie mogę wiecznie pić twojej krwi, musisz to zrozumieć….
-Nie chce żebyś gryzł jakaś inną dziewczynę…. Albo chłopaka ! – dokończyła szybko, a moją odpowiedzią na to był jedynie śmiech. Chyba będzie musiała to przecierpieć, że muszę coś jeść, albo ewentualnie nie będę jadł i wtedy może się to skończyć tragicznie. – Po za tym.. czemu ty tylko czasem masz takie przebłyski że nie chcesz mnie gryźć, a czasami ….
-Nie mogę się powstrzymać. – wzruszyłem ramionami. Przeniosłem się do siadu, jednocześnie sprawiając by dziewczyna zsunęła się z mojego brzucha na kolana. Pochyliłem się do przodu i dotknąłem lekko końcówką nosa jej szyi. Pachniała tak ładnie, i smakowała równie dobrze.  Po kilku minutach ciszy wysunąłem język i przeciągnąłem nim po całej długości jej szyi. – Z resztą zachowujesz się tak jakbyś chciała, żebym cie okaleczał. Jakie to uczcie ? W sensie… podoba ci się to jak cie gryzę ? – uniosłem kącik ust w tajemniczym uśmiechu oddalając się na tyle, by spojrzeć w jej okrągłe oczka.


(Cinia ?)

Od Rene - C.D Azusy [+18]

Uśmiechnąłem się nonszalancko w jego kierunku. Na początku nie miałem pojęcia o co może mu chodzić z "kopnięciem".  Zanim zdążyłem odpowiedzieć on już zrobił swoje. Zamknąłem oczy łapiąc oddech, gdy nagle powiedział, że mnie chce.. Oh. To był już dostateczny tzw. bodziec zewnętrzny żebym spełnił jego życzenie. Być może, to jak się zachowywał było przez niegobwykreowane w jakiś sposób, ale postanowiłem się nad tym nie zastanawiać dłużej tylko działać. Zebrałem się w sobie i podniosłem do góry.
- Ah.. Chyba nie mogę odmówić - zachichotałem - Takie okazje nie zdarzają się zbyt często.. Jeszcze dodatkowo przy takim facecie - zamruczałem powoli przesuwając go pod siebie. - Moim zdaniem twoje ciało jest wspaniałe - westchnąłem wpatrując się mu w oczy (Ta, jasne, w oczy. Kogo chcesz oszukać? xD). Oblizałem wargi a następnie pocałowałem go po raz setny (chyba) tego wieczoru, nocy czy chuj wie czego. Tym razem zgrabnie wszedłem do jego ust doprowadzając do spotkania naszych języków. Przy okazji pozbyłem się bokserek uwalniając bestię (no nie wiem czy taka bestia) na jasne światło nocy. Nadal nie odrywając ust od tych Azusy podsunąłem jego uda do góry. Gdy dotknąłem jego przyrodzenia jęknął znowu uśmiechając się przy tym. Nie dopowiedziałem jeszcze czegoś - jęknął mi w usta. Gorąco rozpierało mnie całego, jeszcze nawet do niczego.. No dobra doszło już do tego tzw. "Czegoś" ale nie do końca. Najpoerw wsunąłem w niego palec, uśmiechnął się do mnie ponaglając do dalszych działań. Prowokuje,. Ajajajajajaj. Po chwili dodałwm kolejny palec, tym razem westchnął całkiem głośno. Przez jego twarz przemykały różne grymasy czy nie grymasy w ciągu tych kilkunastu minut,ale ten wyrażał podniecenie i przyjemność. Uśmiechnąłem się szamrancko.
- No.. daj spokój.. - wydyszał wpatrując mi się w oczy, zamknąłem je i wyciągnąłem palce. Gdy ponownie ujrzałem twarz Azusy byłem już w nim. Obaj jęknęliśmy w tym samym momencie, tylko że Miętek zaczął wić się jak wąż jęcząc z przyjemności przy każdym moim ruchu. A poruszałem się na początku powoli i miarowo, żeby z czasem przyspieszyć. Azusa owinął moje biodra nogami, a rękami objął w pasie przyciskając mnie do siebie. Praktycznie przez cały czas nie odczepialiśmy naszych ust od siebie. Gdy wykonałem kilka gwałtownych ruchów w przód i tył poczułem jak Miętowy wciska mi paznokcie w plerki (auu ;_;). Zasyczałem z bólu dodatkowo po tym jak poczułem w nich mrowienie.
- To taki... impuls..dla zaostrzenia wrażeń  - wyjęczał odchylając głowę do tyłu. Wykorzystałem tę chwilę i zbliżyłem usta do jego szyi. Oblizałem miejsce obrane przeze mnie za cel.
- Nie...gryź - jęknął, gdy poczuł moje kły przy skórze. Spojrzałem mu w oczy, on również zatrzymał wzrok na moich. Ciężko było mi się powstrzymać, ponieważ pachniał idealnie.. Jego zapach sprawiał, że miałem ochotę gryźć go bez końca i pozbawić choćby najmniejszej kropelki krwi....Opamiętaj się! Tak nie wolno Rene! ~ mówił mi mój wewnętrzny głos ~ Nie wolno nawet tak myśleć!
Wziąłem głęboki oddech, powietrze wydychane drżało jakbym był jakimś koteckiem (^^). Pochyliłwm się nad torsem chłopaka delikatnie przesuwając językiem po kego bladej skórze, zahaczyłem kilka razy o sutki. Azusa zwieńczył moje starania g
£ębokim jęknięciem. Dłoń powędrowała na jego przyrodzenie,przesunąłem po nim dłonią w górę i w dół. Jęknęliśmy obaj w tym samym momencie dochodząc, ja w nim a on mi w dłoni. Uśmiechnąłem się tryumfalnie widząc jego minę. On także uśmiechnął się po chwilce zadziornie i złapał mnie za w£osy, zbliżając moje usta do jego.
- Eh, było lepiej - westchnął mi w twarz uśmiechając się bezczelnie. Przewróciłem oczami z uśmieszkiem.
- Będzie lepiej w miarę powtórek.. - wyszeptałem seksownym tonem, zbliżając wargi do jego ucha. Zobaczyłem dreszcze na jego skórze, gdy poczuł  ciepły oddech. Wykonałem ostatni, gwałtowny ruch i wyszedłem z niego. Wpatrując się mu w oczy zaplątałem na palcach jego miętowe włoski, rozlane na poduszce oraz oparciu. Wyglądał nieziemsko, gdy tak się przyglądałem jego rozpalonej twarzy i niemiarowemu oddechowi. Sam nie byłem lepszy, na marnę szukałem u Miętowego jakiegokolwiek chłodnego miejsca. On również był rozpalony zupełnie jakby miał gorączkę. Podniosłem się powoli oswobadzając go z pułapki. On również podniósł się do góry lustrując mnie wzrokiem.
- Ta... nie jestem strongmenem - zaśmiałem się. Zauważyłem także, że zawiesił się na moich oczach.. A raczej tak to wyglądało.
- Świecą - mruknął z zafascynowaniem jak małe dziecko. Nie miałem pojęcia co na to odpowiedzieć więc pozostawiłem to bez takowej.
- Wypadałoby się umyć - westchnął patrząc to na siebie, to na mnie.
- To co druga rundka pod prysznicem? - zapytałem zbliżając się do niego ze śmiechem. Przy okazji złożyłem na jego ustach zadziorny pocałunek.
- Jeżeli chcesz się umyć to proszę bardzo, chętnie zobaczę te twoje pośladeczki w ruchu - zachochotałem mu przy uchu.
(Azusa?)

Od Azusy - C.D Rene [+18]

Zastanawiała mnie jedna podstawowa rzecz. Dlaczego nie protestowałem ? Dlaczego pozwoliłem temu chłopakowi się rozebrać, na dodatek w taki obrzydliwy sposób (nie żebym był jakiś super delikatny jak porcelanowa laleczka).  W pewien sposób pewnie mi się to podobało. Podobało mi się to, że mnie dotyka, że mnie całuje. To wszystko co robił wprawiało mnie w dziwny stan podniecenia.  Odchyliłem głowę do tyłu tak, że kiedy Rene się nade mną pochylił mogłem zerknąć w jego złote, przenikliwe oczy. Proszenie go żeby był delikatny nie wchodziło w grę. Normalnie jak mała płacząca dziewczynka. „Proszę tylko zrób to powoli, bo boli”. Ah jak mi się zrymowało. A może ja wcale nie chciałem, żeby on był delikatny ? Tak na dobra sprawę nie wiem czego chciałem, a świadomość, że właściwie nie mam już nic na sobie jeszcze bardziej mnie stresowała. Normalnie nie przejąłbym się tym, że ktoś mnie rozebrał. Tak… mówię teraz jak prawdziwa, dobrze opłacana dziwka, ale tak jest. Nie wstydziłem się swojego ciała.
-Czemu masz takie brylanciki przy oczku… - wskazał palcem. No, ale sobie moment wybrał ! Najlepszy na świecie. Siedzą sobie na kanapie rozkraczony właściwie nie mając nic na sobie… no nie właściwie… na pewno ! A ten jeszcze przygląda się mojej twarzy. Myślałem, że są teraz ciekawsze rzeczy do roboty.  Patrzyłem na niego najpierw bardzo spokojnie. Jak zbliżał swojego wskazującego palca do mojego malinowego, lewego oczka. Jednak kiedy miał już dotknąć wrażliwej, jasnej skóry: zagryzłem zęby i zatrzymałem go. – Hmmm…. Już ci się nie podoba ? – przekrzywił główkę jak małe dziecko. Białe włoski chłopaka przechyliły się na jedną stronę i zasłaniały mu połowę twarzy. Och nie.. i co ja teraz pocznę.- A może mam zejść na bardziej wrażliwe miejsca ? – wyszczerzył te swoje białe zębiska w szalonym uśmiechu. Miałem wrażenie jakbym był więziony. Moje ciało odmawiało posłuszeństwa. I chociaż chciałbym go odepchnąć: nie mogłem. Coś mi nie pozwalało. Może faktycznie ja również go pragnąłem ? Przez te całe rozmyślenia nie spostrzegłem się nawet kiedy Rene zsunął swoją łapkę po mojej szyi, aż na brzuch i jeszcze niżej docierając do mojego intymnego miejsca. Kiedy zacisnął lekko dłoń, ja już poczułem dużą falę podniecenia. Wystarczył tylko jego dotyk !? No nie żartujcie ! Momentalnie syknąłem, bardziej z rozkoszy i zacisnąłem jedną łapkę na materiale obicia kanapy, a druga na jego gumce od bokserek. W jednej chwili, przez głowę przeleciała mi myśl, żeby bezczelnie je z niego zedrzeć, ale…. Jeszcze się powstrzymam.
-Rene…. – jęknąłem nie mogąc uspokoić szalonego oddechu. – Nie baw się mną.. – warknąłem łapiąc go i przewracając na kanapę. Nie spodziewał się tego, więc nie mógł też zaprotestować. Nie zdążył nawet nic powiedzieć. Kiedy już leżał usiadłem na jego biodrach. Na pełnych już bokserkach. Czułem tą jego okazałość pod sobą. Podnieciło mnie to do tego stopnia, że nie myślałem już nawet o tym, co może się za chwilę stać. Nie myślałem o tym, że słabo go znam i tak dalej. Jego obecność. To było coś czego teraz pragnąłem. Chciałem najmocniej na świecie.
Oparłem obie ręce delikatnie na jego nagim torsie. Oddychał trochę spokojniej niż ja, jednak nie można tego było nazwać umiarkowanym oddychaniem. Schyliłem się na tyle by moje długie, miętowe włosy dotknęły policzków srebrnowłosego. Rozchyliłem usta, tak jakbym chciał coś powiedzieć, mimo wszystko nie wyszedł z nich najmniejszy dźwięk. Nawet ten dźwięk zachwytu. Przez kilka minut żaden z nas się nie odzywał. Po co ? Ta cisza była taka piękna. Ja niestety musiałem ją popsuć swoim psychicznym uśmiechem. Wyszczerzyłem białe kiełki i przekrzywiłem głowę. – Znęcasz się nade mną.. – wyprostowałem się pokazując tym samym swoje niezbyt obiecujące kształty. No ale cóż.. taki byłem. Nie zamierzam robić z siebie lalki wypchanej syntolem, czy jeszcze czymś innym. Obrzydliwe.  Palcem wskazującym dotknąłem jego policzka. Przejechałem nim po jego ustach, które usilnie próbowały go złapać. Zjechałem niżej, po całej długości jego ciała, aż dotarłem do tego jednego miejsca. Bokserek Rene. – Jak ty się bawisz to dlaczego ja nie mogę ? – zamruczałem słodko nachylając się i w tym momencie też mój palec znalazł się na okazałej wypukłości czarnego materiału. – Popieścił cie kiedyś prąd ? – oblizałem obiecująco dolną wargę. Za momencik chłopak wygiął plecy w łuk, a z jego ust wydobył się jakby stłumiony jęk. Jednak opłaca się panować nad elektrycznością. To co właśnie zrobiłem mogło go nieco zaboleć w dolnych partiach jego ciała, lub też… wprowadzić w tak duże podniecenie jakiego nie znał. Zaraz po tym, jak próbował uspokoić swój oddech po tym przedsięwzięciu, położyłem się na nim calutki i ucałowałem jego czerwony od gorąca policzek. – Zrobię to jeszcze raz jeżeli się nie pospieszysz. Chce ciebie… albo nie… to ty… weź mnie… - teraz przeciągnąłem lepkim językiem w tym samym miejscu, które przed sekundą pocałowałem.


( Rene ?)

środa, 8 lipca 2015

Od Chiyo - C.D Vanilli

No jak jago mogę nie męczyć, wyglądał naprawdę ekstra z takim wyrazem na twarzy.
- Zrób coś co będę mogła zjeść.. Bo jesteeeeeem głodna – jęknęłam z uśmieszkiem. Podeszłam do Heaven’a i przytuliłam go od tyłu. Miałam ochotę zapytać o coś jeszcze, no i nie byłabym sobą gdybym nie zapytała.
- Vanilla, powiedz mi. Dużego ma? – zapytałam kierując wzrok na moją siostrunię. Ta akurat piła jakiś napój i zadławiła się spoglądając w moją stronę. Heaven zaś dostał dreszczy, miał pewnie ochotę się ode mnie odsunąć, ale przycisnęłam się nieco mocniej do niego.
- Cicho, cicho.. Nie wyrywaj się, bo będzie bolało – wyszeptałam z diabelskim uśmiechem, przesunęłam dłoń delikatnie w dół, w stronę rozporka jego spodni. Wtedy też postanowił działać i złapał mnie za rączkę. – Oj daj spokój Heaven..
- Chiyo, nie uważasz, że nieco przesadzasz? – zapytała z kpiną. Zaśmiałam się pogardliwie odsuwając od niego – No to mi odpowiedz.. Bo widzę, że nie jesteś zbyt chętna, chciałam sama się dowiedzieć – zrobiłam szelmowską minę i podeszłam tym razem do adresata moich słów – Nie przeszkadza ci to, że moja kochana siostrunia ma takie...- i tu zostałam ugodzona łokciem w brzuch. Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem i odkaszlnęłam łapiąc oddech. Heaven nadal stał przy blacie, tylko tym razem przodem do nas.
- No dobra.. Vanilla jest podniecająca nawet w ubraniach i przy takiej budowie ciała, prawda? – na powrót zwróciłam się do Heaven’a, Tym razem to on zakrztusił się, ale nie soczkiem tylko powietrzem. Miałam ochotę wybuchnąć takim śmiechem, że tarzałabym się po podłodze i płakała na wszystkie strony zapełniając łzami szczęścia cały nasz apartament. Heaven wyglądał jak buraczek, no chyba wiadomo przez co, prawda? Zlustrowałam go sobie od stóp do głowy.
- Weźmiesz mnie na barana Heaven? – zapytałam pochylając się do niego i zakładając ręce z tyłu – Przeniesiesz mnie tylko tutaj po apartamencie i wtedy już od was się odczepię mojego kochane gołąbeczki – mrugnęłam. Chłopak popatrzył na Vanillę porozumiewawczo, a potem podszedł do mnie bliżej i kucnął. 
Miałam zaciesz na ryjku niczym małe dziecko, przed wejściem na plerki Heaven’a podskoczyłam jak małe dziecko podnosząc rączkę do góry. Potem wskoczyłam mu na plecy ze śmiechem.
- Biegnij mój rumaku, przez świat – zachichotałam z rumieńcami poruszając nogami. Vanilla patrzyła na mnie jak na niedojebaną mózgowo, a na Heaven’a z politowaniem. Zauważyłem to jej pełne żalu spojrzenie,  więc skomentowałam „ Nie jestem aż taka gruba”. Zachichotałam po tym niczym psycholek. Zachwiałam się, gdy srebrnowłosy podniósł się do góry. Potem podszedł do kanapy, a następnie usiadł zwalając mnie na nią.
- To koniec naszej wycieczki, wielkoludzie? – zapytałem znacząco patrząc na jego krocze z figlarnym uśmieszkiem – Nie masz już siły ?
- Mam, ale nie chce mi się ciebie nosić Chiyo – odparł z westchnięciem. Potem spostrzegł, gdzie zwiesiłam moje spojrzenie – Gdzie ty się patrzysz, co?! – zapytał podnosząc głos oburzony. Zaśmiałam się w trymiga podnosząc me ciałko do góry.
- Na to o czym chciałabym wiedzieć więcej – zaśmiałam się patrząc mu w oczy ze słodyczą – Vanilla.. On faktycznie fajnie wygląda z rumieńcami na tych swoich bladych policzkach.. – potem zwróciłam się do Zarumienionego Chlebka – Dobrze wam się układa w łóżku?
- Przed..chwilą Vanilla ci powiedziała – odburknął odwracając wzrok, najwyraźniej próbował ukryć czerwone policzki.
- Ale to czy jesteś nieziemski, czy też nie, mówi mi tylko o tym jaki jesteś, ale nie odpowiada w pełni na moje pytanie. Jak często to robicie? Mam nadzieję, że Vanilla nie będzie miała przez ciebie jakiegoś rozwrzeszczanego bachora – i tu znowu spojrzała na jego krocze marszcząc nos. W tym czasie, gdy my sobie rozmawialiśmy na tematy łóżkowe, blondynka zrobiła już coś do jedzonka. Pachniało nieziemsko.. hehehehe. Pobiegłam pierwsza w stronę kuchni, a zaraz za mną chłopak Vanilli. Wzięłam talerz z jedzonkiem tanecznym krokiem podchodząc jeszcze do siostruni, pocałowałam ją delikatnie w policzek i usiadłam na krześle przy stole. Przy okazji popatrzyłam na Heaven’a dość wrednym tym samym dając mu do zrozumienia, że też ma dać całuska za pięknie wyglądający posiłek, nie mi oczywiście! Ale Vanilli, za to, że tak się postarała. Wzięłam pierwszy kęs, a moja twarz rozjaśniła się od razu.
- Heaven i jak ci smakuje? – zapytałam patrząc na niego wymownie, Vanilla zajęła się w pełni swoim posiłkiem od czasu do czasu zerkając na swojego ukochanego. Chłopak popatrzył na mnie, a potem na Vanilę obdarzając ją serdecznym uśmiechem.
- Jest naprawdę dobre – mruknął między kolejnymi kęsami. Poruszyłam tyłkiem na krześle, jakbym miała lepiej się usadowić z dumą wypisaną na twarzy.
- Dzięki – odparła blondynka znad swojego talerza. Po skończeniu jedzonka, ostatnia ruszyłam w kierunku kanapy, ponieważ musiałam jeszcze pozmywać, a więc gdy przyszłam oni już siedzieli na kanapie i gawędzili jak stare dobre małżeństwo. Zakłóciłam tę ciszę moim wtargnięciem. Skoczyłam na nich ze śmiechem.  Po jakiejś minutce czy dwóch leżałam już im na kolanach z brzuchem do góry. Tyłkiem leżałam na kolanach Heaven’a, a główką u Vanilli.
- Jestem ciężka? – zapytałam spokojnie patrząc na nich bez wyrazu.
- Trochę? – odparła. Zaczęłam się na to śmiać.
- To dobrze – wyszczerzyłam się wrednie jak jakiś prawdziwy hultaj(którym i tak byłam ehehehe) no i tylko ruszyłam się, aby lepiej leżeć im na kolanach.

(Heaven, Vanilla?)
Layout by Hope