Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2015

Od Reny - C.D Eriki

- Do czarodziejskiego lasu - rozłożyłam ręce na boki robiąc szpony. Widząc jak Erika przekręciła głowę na prawo zaczęłam się śmiać. - Pójdziemy może do jakiegoś..parku czy coś takiego i "wyprowadzę" na spacer Hekatę i Anubisa, dobra? W parku nie będzie aż tak głośno, a one się pobawią, my sobie może usiądziemy czy coś takiego - mrugnęłam do niej przyjacielsko po czym złapałam ją za rękę i pociągnęłam w kierunku parku. Jak to zwykle była chwila do niego, jednak ten czas minął nam całkiem szybko i przyjemnie. Znaczy, przynajmniej mi minął. Erika szła obok mnie wyglądając na nieobecną, jakby kompletnie jej ze mną nie było. Postanowiłam jednak, że nie będę pytała o to teraz. Później jak się zatrzymamy będzie czas na takie rzeczy. Wreszcie na horyzoncie zauważyłam kilka drzew rozpoczynających większy kompleks.
-Anubis! Hekate! - krzyknęłam pokazując dłonią na obszar przede mną, z ziemi zaczęła wydobywać się jakby taka ciemna mgła,a  z niej uformowały się dwa psowate, mniejszy Anubis i większa Hekate. Od razu zaczęła pokazywać mu kto tu rządzi, a potem pogonili się między drzewa. Spojrzałam na Erikę już po raz kolejny, a następnie wskazałam miejsce, gdzie będziemy mogły usiąść. Ruszyłam pierwsza prowadząc ją do punktu widokowego. Weszłyśmy na pewne wzniesienie, po dziesięciu minutach stanęłam i rozejrzałam się dookoła wdychając powietrze. Mimo że nasze miasto jest aż tak bardzo rozwinięte to i tak czasem trzeba się odświeżyć. Z tego punktu widać prawie całe miejsce zamieszkania, oraz wielką kopułę pod którą wszystko się działo.
- Niedługo będziemy musiały wracać bo ja też takich wielkich przywilejów nie posiadam, żeby spędzać tutaj całe dnie - oparłam rękę na barierce, a na ręce głowę. Zaczęłam przyglądać się tym wszystkim wieżowcom, kolorowym światłom. Uśmiechnęłam się błogo czując wiatr we włosach.
- O czym tak myślałaś, gdy tutaj szłyśmy ? - zapytałem wreszcie oglądając się do niej.
(Erika?Może coś dłuższego? Kończą mi się pomysły :\\)

poniedziałek, 26 października 2015

Od Reny - C.D Eriki

Przekręciłam głowę na prawo. Kelner podnosząc się z podłogi zaczął przepraszać wszystkich dookoła za hałas i za opóźnienia. Pewnie już nie dostanie premii czy czegoś tam innego. Odsunęłam pucharek na bok, a potem położyłam się na stoliku obserwując przez caly czas zachowanie Eriki.
- Bolą cię teraz uszy, Eri-chan? - zapytałam dla upewnienia się - Przepraszam, że naraziłam cię na ból. Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe - uśmiechnęłam się delikatnie - Weź te tabletki, a potem możemy pójść gdzieś dalej.. Na jakiś spacer albo może chciałabyś poćwiczyć czy coś - zaproponowałam.
- Ale przecież to nie twoja wina - westchnęła - Tylko jego - wskazała na zdenerwowanego mężczyznę.
- Dobrze, że masz trochę cierpliwości - zaśmiałam się - Bo jeżeli mi by coś takiego sprawił to zaraz by przepraszał na kolanach, czy tego by chciał czy nie - zmrużyłam oczy obserwując tego mężczyznę jak odchodzi. Oczywiście moje zwierzaczki zajęłyby się nim odpowiednio, tak aby nie zginął, ale dostałby nauczkę, chociaż faktycznie.. Musiało być to zapisane w jego przeznaczeniu. Potem znów zmieniłam cel moich obserwacji na słuchawki Eriki.
- Z czego one właściwie są zrobione, Eri-chan - zapytałam wyciągając w ich kierunku dłoń. Złapałam za jedną i ściągnęłam z jej szyi. Obejrzałam je sobie dokładnie przy okazji obracając w dłoniach.
- Są całkiem fajne.. Mimo że czarne to i tak super - podniosłam się i opierając jedną ręką o stół założyłam je z powrotem na szyję blondynki. Uśmiechnęłam się przy tym przyjaźnie i wróciłam na miejsce.
- Jedz, jedz bo nie będę na ciebie czekała wieczność mon cheri - mrugnęłam machając na kelnera, aby znowu do nas podszedł tym razem uważał na każdy krok postawiony w naszym kierunku. Uśmiechnął się nerwowo. Wyciągnęłam portfel i spojrzałam na niego.
- No nie wiem czy ta obsługa aż tak mi się podobała.. Chętnie zobaczyłabym takiego mężczyznę w innym miejscu niż restauracja - uśmiechnęłam się do niego szarmancko, a potem zachichotałam wkładając mu do kieszeni jeden z więcej wartych papierków, a na tacę ułożyłam poprawną sumę.
- Tylko nikomu nie mów - szepnęłam trzymając palec przy ustach - No, a teraz jak rącza łania odejdź od nas bo moja ukochana koleżanka nie może skupić się na jedzeniu - poklepałam go po pleckach, a potem odwróciłam się z powrotem do Eriki. Okazało się, że skończyła już swój deser. A mnie to nieziemsko cieszyło, bo mogłyśmy wreszcie wyjść trochę się rozerwać.
- No to lecimy Eri-chan - złapałam ją za rękę wychodząc z restauracji.
(Eri-chan?)

sobota, 24 października 2015

Od Reny - C.D Ricka

Obróciłam się w kierunku męskiego głosu. Przybrałam tę samą pozę co facet dodatkowo przekręcając głowę na bok. Zlustrowałam go sobie całego, żeby następnie zwrócić uwagę jego niesamowity wygląd oraz to, że widać iż ma kaca.
-Aż tak strasznie po mnie widać? Nooo nie spodziewałem się – odparł całkiem szybko, nie spodziewałam się tak szybkiej riposty – Poza tym..To nie ja stoję w samym staniku i krótkich spodenkach – trafnie zauważył cwaniaczek jeden.
-Pomyślałam..A co się będę skoro jestem sama, a ponadto jest mi przynajmniej chłodniej niż jakbym była w jakiejś bluzie lub koszulce nieprzepuszczającej powietrza. Zauważyłam,że tak jak i ja jakieś cztery minuty temu obejrzał mnie od stóp do głowy natrafiając na przepiękny uśmiech mówiący „widziałam to”. Od razu skrzywił się niesamowicie i podszedł ponownie do worka, najwyraźniej niezainteresowany dalszą rozmową ze mną.
-Wiesz, poszłabym z tobą się napić gdybyś chciał – podeszłam bliżej niego. Zaczął uderzać z pełną siłą w worek wyżywając się za wszystkie czasy. Przynajmniej tak to wyglądało. Gdy worek zbliżył się do mnie aż za bardzo, zatrzymałam go jedną ręką nawet nie drgając tak jak to by było w przypadku zwykłej „marnej dziewczynki”. Wtedy też spojrzał na mnie nieco bardziej trzeźwo.
-Masz na imię Rick,prawda? - zapytałam z uśmieszkiem podnosząc głowę nieco do góry, no bo w końcu takie chodzące wieżowce nie zdarzając się często – Właściwie to czemu Set..Mógłbyś zapoznać się z Anubisem..Hah – zaśmiałam się patrząc mu prosto w oczy, widząc że jakoś specjalnie go to nie rozbawiło przekręciłam głowę w lewo wydymając usta do przodu – Co z ciebie taki smutas..Nie poruchałeś ostatnio czy jak ? - złapałam go za ramiona stając na palcach, żeby choć trochę dorównywać mu wzrostu.
-Ja mam na imię Rena, ale jak chcesz to mów mi Reira..Wybór należy do ciebie – odsuwając się podałam mu rękę i skłoniłam się patrząc przez cały czas mu w oczy – Powiem ci, że ten rękaw robi wrażenie..A dodatkowo masz naprawdę piękne oczy, czuję się jak nad morzem – zaśmiałam się – To jak, idziemy gdzieś potem? - zapytałam poszerzając nieco uśmieszek. Nie czekając dłużej na odpowiedź poszłam ubrać moją piękną koszulę i przebrać krótkie spodenki na dłuższe w czarno-czerwoną kratę i założyć trampki.
-Ja jestem gotowa panie Surferze, jeszcze pan – zażartowałam podchodząc do niego bliżej – Może zabarwię twój szarobury świat? Hm?
(Kolorowo będzie czy nie będzie? Rickuś? Dropsiś xD? Potem będzie dłuższe)

Od Reny - C.D Eriki

Co polecam – zapytała, a ja..Hm, co ja bym mogła jej polecić. W czasie,gdy ja się zastanawiałam ona wybrała dla nas miejsce. Klapnęłam naprzeciwko niej rozkładając się na fotelu, rozkładając się czyli siadając prawie jak w jakimś przydrożnym barze. Spojrzałam na Erikę nadal zastanawiając się co ja bym mogła jej polecić. Właściwie to..Na pewno byłoby to coś słodkiego, ponieważ ja lubię słodycze. Właściwie to po co ja milczę!? Skoro nie mam zszytych ust (tak jak co poniektórzy).
-Jak do ciebie to pasują jedynie słodycze – zmrużyłam oczy opierając łokieć na stoliku, a głowę na dłoni. Zaczęłam się jej przypatrywać, głównie jej oczom.- Ale przydałoby się zjeść coś „obiadowego”, nieprawdaż? - chwyciłam za menu stojące obok i podłożyłam jej pod nos, otworzyłam, wskazałam palcem na sushi – Tutaj jest ono naprawdę dobre, ale normalne mięso również mają niczego sobie..- przewinęłam stronę dalej pokazując sałatki – Jeżeli wolisz coś bardziej fit, co nie pójdzie w uda to zapraszam na tę stronę – zaczęłam pokazywać różne pozycje w menu przesuwając palcem coraz szybciej. Następna na celowniku była strona z napojami. - Mają tutaj bardzo dobre herbaty owocowe i takie wiesz.. Ziołowe. Miętowa jest po prostu boska. Truskawkowa także. A jeżeli nie lubisz takich wymyślnych to polecam ci zwykłą czarną z Dilmaha. Według mnie, jeżeli oczywiście ją odpowiednio przetrzymasz i posłodzisz będzie naprawdę ekstra – uśmiechnęłam się. Wtedy też położyłam się częściowo na blacie obserwując nadal kartę. Wymieniałam kolejno pozycje,które znałam rzecz jasna, co i jak mogłoby wyglądać, różne kompozycje i na końcu przeszłam do deserów. Najlepszym okazał się być pucharek lodowy z bitą śmietaną i wafelkami czekoladowymi.
-Jeżeli weźmiesz sobie jeszcze do tego bezę to będziesz miała niebo w gębie. Nie dość, że dobre to jeszcze nie aż tak strasznie drogie – odsunęłam od niej wreszcie mini książkę i sama do niej zerknęłam.
-To może zdam się na ciebie..Chociaż bardzo ładnie wyglądają te naleśniki – wskazała palcem na zdjęcie dwóch zwiniętych placków. Położyłam swoją dłoń na jej i popatrzyłam do góry, prosto w jej złote oczy.
-Bierz co chcesz, Eri – jej imię wypowiedziałam tak pieszczotliwym tonem, że wywołało to na jej policzkach małe rumieńce, gdy to się stało zabrałam dłonie i zabrałam jej kartę wybierając jedzenie dla siebie – Kelner! - krzyknęłam odkładając po chwili zamknięte menu. Podszedł do nas młody mężczyzna z notatnikiem i zebrał zamówienie.
-Tylko poproszę szybko..Moja koleżanka chce również zieloną herbatę – mówiąc to zerknęłam na nią kątem oka z szerokim uśmiechem – A ja poproszę jakiś makaron, a na deser pucharek lodowy ten co zawsze..Lody również te co zawsze, o i herbatkę miętową! – mrugnęłam z nadal nieznikającym uśmiechem. Mężczyzna odszedł od nas równie szybko jak się pojawił. Między nami zapanowała chwilowa cisza, a więc, jak to ja, zaczęłam kreślić sobie kółeczka na stoliku, gdy wreszcie Erika postanowiła się odezwać. Podniosłam na nią wzrok od razu wyginając usta w małym łuku.
-Skąd wiedziałaś, że lubię zieloną herbatę? - zapytała wyraźnie zaintrygowana.
-Obserwowałam na co patrzysz..A na niej zagapiłaś się wyjątkowo długo..Wręcz piłaś ją wzrokiem, jeżeli tak mogę się wyrazić – puściłam jej oczko. Po odczekaniu piętnastu minut i przegadaniu tego całego czasu, wreszcie pojawiło się nasze jedzenie. Raczej nie pojawiło, tylko przyniósł je ten przystojny pan, który wcześniej nas wysłuchiwał, gdy składałyśmy zamówienie.
-A więc smacznego, Eri – skinęłam do niej zgodnie z manierami, żeby zaczęła jeść. Wbiła więc widelec i nóż odkrawając pierwszy kawałek. Potem drugi, trzeci i tak to się ciągnęło aż z talerza nie zniknęła ostatnia część naleśniczków polanych czekoladą. Ja również zjadłam makaron z pomidorkami koktajlowymi i jeszcze jakimś sosem. Jak zwykle nie zawiodłam się, gdy kończyłyśmy jeść przyszły również nasze herbatki i deser. Zaczęłam go powoli konsumować. Erika patrzyła na mnie jakbym jadła co najmniej człowieka. Zaśmiałam się widząc jej minę, a potem zapytałam:
-Chcesz trochę? Oczywiście nie z mojej łyżeczki, polecisz sobie po swoją i możesz ze mną jeść..Albo zamówisz sobie oddzielnie – powiedziałam promiennie, obserwując to co zamierza zrobić.
(Eri-chan?)

środa, 21 października 2015

Od Reny - C.D Eriki

Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się słuchając jej przyjemnego głosu. Gdy zamilkła pomyślałam nawet,że może coż ją gdzieś zatrzymało więc spojrzałam na miejsce w którym do tej pory szła. Była tam i najwyraźniej czekała na odpowiedź. Zaśmiałam się jak szlachecka dama - delikatnie i dziewczęco.
- Wiesz.. Hekate to mój drugi "zwierzak", jest trochę większa niż Anubis i przypomina nieco hienę połączoną z szakalem... O czarnym umaszczeniu. Przywołam ją jak tylko wyjdziemy na zewnątrz a wtedy się przekonasz jak wygląda. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie przyspieszajac nieco kroku. Dziewczyna zrobiła to samo chcąc dorównać mi kroku. Gdy wreszcie doszłyśmy do specjalnego przejścia wyciagnęłam kartę i pokazałam ją ochroniarzowi. Kiwnął z miłym wyrazem twarzy,a potem wypuścił nas za teren szklanej kulki. Erika otworzyła szeroko usta widząc naprawdę piękne błękitne niebo,które w zamknięciu zawsze wydaje się mniej zapierające dech w piersoach niż na żywo. Chociaż tak naprawdę nie było się czym zachwycać, ponieważ to zwykłe niebo.. Ale muszę przyznać,że wtedy było wyjątkowo ładne. Być może było to spowodowane towarzystwem,a może dobrym humorem.
- Hekate, przybądź- mruknęłam wyrysowując w powietrzu jej imię. Tworzenie znaku nie było konieczne jednak ja lubię bawić się w takie rzeczy. Naprzeciwko mnie zaczęła zbierać się czarna mgiełka i zbierała się dopóki nie utwprzyla kształtu psowatego z wielkim białym pyskiem wyglądającym jak z jakiegoś horroru. Od razu podeszła do mnie i zaczęła merdać ogonem obserwując moje ruchy. Wskazalam glową na moją koleżankę, wtedy też zwierzę podniosło się rosnąc w oczach. Sięgało Erice do piersi. Gdyby stanęła na dwóch nogach może i by przewyższyła dziewczynę i może nawet mnie. Blondynce od razu zaczęły świecić się oczy błyskając jak rozbrykane iskierki.
- Rena.. Ona mnie rozumie? - Zapytała suka kierując na mnie swoje białe spojrzenie. Erika po chwili kiwnęła głową patrząc to na mnie to na Hekate. Wyglądało jakby czarna się uśmiechała, bardziej niż zwykle. Podeszła do mnie i zaczęła domagać się pieszczot. Wreszcie gdy skończyłyśmy zabawy, odesłałam zwierzę z powrotem do Świata Zmarłych. Następnie zaproponowałam,że możemy coś zjeść. W drodze do restauracji Erika zaczęła ponaglac swoje pytania.
- Opowiesz coś woecej o sobi..- nie zdążyła odpowiedzieć,ponieważ już przycisnęłam ją do muru i zbliżyłam się niebezpoecznie blisko.
- Po pierwsze możesz się domyślać o co właściwie chodzi.. Masz naprawdę ładne usta - uśmiechnęłam się zalotnie i dotknęłam jej nosa koniuszkiem palca, dziewczyna przełknęła ślinę,gdy złapałam za słuchawki spoczywające na jej szyi. Patrząc jej prosto w oczy wreszcie się zaśmiałam, ponieważ nie wytrzymałam już tej całej sytuacji.
- No to ruszajmy do naszej restauracji bo zabraknie nam dnia - zachichotalam glupkowato. Potem nagle się odsunęłam ruszając w kierunku restauracji.
-  Chodźmy..Panienko.. Hah - Ponaglilam nadal nieco zdziwioną Erikę.
(Panienko? Dojdziemy do tej restauracji?)

poniedziałek, 19 października 2015

Od Reny - C.D. Eriki

Obejrzałam się do tyłu chcąc sprawdzić pozycję na której znajdowała się teraz Erika. Gdy z powrotem popatrzylam do przodu o mało co nie uderzyłam w drzwi. Natychmiast wyhamowałam piętami i tylko lekko się o nie obiłam. Znaczy.. Byłoby lekko,gdyby nie wpadła na mnie też Erika, to już kompletnie wytrąciło mnie z równowagi i rozplaszczyłam się na drzwiach zamykając je równocześnie. Co za tym szło również upadłam,a blondynka cudem nie upadła na mnie.
- Kuźwa - zaklęłam w myślach to przeklęte i tak zwierzę już nigdy więcej nie przyzwę go, gdy będzie o to prosił. Otarłam czerwone czoło i spojrzałam do góry. Widząc minę prpbującej opanować równowagę dziewczyny zaśmiałam się donośnie. W trakcie,gdy my sobie urządzałyśmy konkurs kto upadnie pierwszy albo kto zobaczy pierwszy czyjeś majtki Anubis już stał na końcu korytarza. Spojrzałam w jego kierunku jakbym miała go zaraz zaciumkać nożem i pokiwalam palcem,że ma do mnie przyjść.
- Chodź tutaj ty martwy kundlu! - warknęłam nieco już poirytowana. Erika spojrzała w tamtą stronę razem ze mną,a dodatkowo podeszła nieco bliżej.
- Będziesz chciała go pogłaskać? - zapytałam spoglądając na nią kątem oka - W końcu niecodzienniemozna zobaczyć TAKIE zwierzę - wyciagnęłam dłoń w kierunku czarnego psiska i pogłaskałam go po pysku. Usiadł grzecznie obok mnie. Właściwie to jak siedział.. Był mojej wielkości, takie to z niego bydle. Zresztą jak i z każdego z tych umarłych. Złapałam za dłoń Eriki ciągnąc ją do siebie, a potem dotknęłam nią głowy cienistego sierściucha.
- Zaskakująco miękki - zachwyciła się prawdziwie kucając przed Anubisem. Zwierzę polizało ją po ręce, a potem zaczęło domagać się więcej pieszczot tykając jej rękę nosem.
- Fajnie tak siedzieć sobie na holu, co nie? - zaśmiałam się,gdy i ona usiadła coraz to głębiej zapuszczając się w sierść czarnego. Ja za czasu rozciągnęłam się trochę i wreszcie wstałam pokazując tym samym,żeby i Anubis wstał. Następnie podniosła się Erika, wyglądała jak zaczarowana.
- Wiesz.. On jest pieszczochem tylko wtedy,gdy ktoś mu się spodoba - wyznalam obserwując zachowanie cienistego - I najwyraźniej jesteś jedną z tych osób, a jest ich niewiele, zdecydowanie bardziej przyjazna jest Hekate- uśmiechnęłam się na samą myśl o niej - Masz ochotę gdzieś wyjść? - zapytałam w końcu - Tutaj jestnaprawde nudno, nie rozumiem jak możecie cały czas tak siedzieć - podrapałam się poplecach, potem pstryknęłam palcami i Anubis zniknął, rozpłynął się jak we mgle pozostawiając samą Erikę.
- Właściwie to chyba mi się nie przedstawilas.. Kim właściwie jesteś? - zapytała przekręcając głowę na prawo. Wystawiłam dłoń do przodu najpoerw wyciągając jeden palec:
- Sur un..  Nowa mam na imię Rena, możesz mi mówić Reira - uśmiechnęłam się przyjaźnie - Sur deux jestem Sigmą. Miło mi - skloniłam się przed nią zamykając oczy,a gdy się podniosłam dodałam jeszcze - Teraz chyba możemy iść - wskazalam głową na wyjście.
(Erika :))))?)

niedziela, 18 października 2015

Od Reny - C.D Eriki

Gdzie to cholerne zwierzę? Właśnie tak zastanawiałam się chodząc po korytarzach i szukając Anubisa, wyleciał z mojego apartamentu jak głupi, potem przez dwór i następnie w kierunku mieszkanek Naturalnych. Szukałam go wciąż i wciąż nie patrząc nawet przed siebie. Weszłam na samą górę, żeby potem zbiec na dół po schodach nawet nie patrzłc kto po nich włazi czy też złazi. Przy końcówce uderzyłam w jakąś dużą masę. Najprawdopodobniej człeka, ofiarę moich zabaw że zwierzaczkami.
- Sory.- mruknęłam wracając do żywych, zwróciłam też wtedy bardziej uwagę na to Z KIM się zderzyłam. Była to blondynka w czarno-bialej sukience. Na pierwszy rzut oka natrafiłam na śliczne piersi a dopiero potem twarz,która też była niczego sobie.
- Mogłabyś trochę uważać.. - westchnęła próbując się podnieść. Ja zrobiłam to szybciej i wyciagnęłam w jej kierunku pomocną dłoń. Złapała za nią,a ja od razu pociągnęłam,żeby mogła w końcu stanąć na tych swych pięknych nogach.
- Jeszcze raz sorki,ale mój "zwierzak" mi uciekł i spieszę się trochę aby go znaleźć bo może trochę narozrabiać.. Jeżeli już tego nie zrobił.- powiedziałam rozglądając się dokoła w poszukiwaniu "psa" - Może chcesz mi pomóc? - zapytałam z uśmiechem - Chwila... Chwila! Ty masz na imię Erika co nie?!- krzyknęłam z uśmiechem - No to super. Już znam coraz więcej osób z tego ośrodka - przytuliłam się do niej równoczeónie sprawdzając jak miękki ma biust.
- Nieźle poduszeczki - wymruczałam z uśmieszkiem - O! Anubis! - wrzasnęłam widząc cczarnego jak smoła wielkiego psowatego. Ten zwrócił na mnie wzrok i jakby się uśmiechnął, machnął swym cienistym ogonem a potem przechodząc niżej ulotnił się z pola widzenia. Ruszyłam w jego kierunku cały czas majłc na twarzy wymalowany naprawdę śliczny uśmieszek.
- On myśli że to zabawa! Pobaw się z nami Eri! - krzyknęłam oddalając się coraz bardziej od dziewczyny.
(Erika :D?)

Od Reny

Głaskałam Hekate, gdy w całym apartamencie rozległo się głośne i energiczne pukanie. Kilka godzin temu wreszcie tu trafiłam, a już chcą powiedzieć mi więcej o tym miejscu. Jejku, jak się troszczą. Zadarłam głowę nieco ku górze schodząc z kanapy. Podeszłam powoli do drzwi, chwyciłam za klamkę i uśmiechnęłam się przyjaźnie otwierając je na oścież. Za dopełnieniem prywatnej strefy stała niższa ode mnie blondynka wpatrująca się intensywnie w jeden punkt. Nie wyglądała na zbyt rozluzowaną. Uśmiechnęłam się szerzej lustrując ją sobie od dołu do góry. Coś tam popaplała, tak szybko jak przyszła tak też wyszła. Pstryknięciem odesłałam Hekate z powrotem i poszłam za tą przesłodką dziewczynką. Wyglądała na o wiele młodszą ode mnie i zapewne taka była. Rozglądałam się na boki z pełnym podziwu wzrokiem.
[…]
Zapoznałam się z kartami osób umieszczonych w ośrodku. Naturalnych Arcan rozwijających swoje umiejętności. Ciekawiło mnie kilka osób, a resztę wzięłam ze sobą do apartamentu z zamiarem przeanalizowania ich później. Zanim wyszłam z pokoju Vanilla – jak się dowiedziałam - odeszła zostawiając mnie na pastwę losu i czynników pogodowych postanowiłam, że poszukam kogoś z kim mogłabym zamienić chociaż kilka słów. Albo może powłóczę się po tej szklanej kulce. Fontanny, miniaturowe drzewka, te zwykłych rozmiarów. Genetyczny kogiel mogiel znajdował się dookoła mnie. Mimo że był to zamknięty obszar to i tak toczyło się tam coś na kształt szarego życia pełnego przeciwności. Klapnęłam sobie na ławce chcąc odpocząć w ciszy, Hekate pojawiła się obok ławki trącając moją dłoń. Zaczęłam więc ją głaskać, a przy okazji zwróciłam głowę w stronę jakichś dziwnych dźwięków. Był to chłopak o srebrnych włosach z twarzą zakrytą przez coś na wzór metalowej maski i blondynka o pięknych malinowych oczach. Przekręciłam głowę na prawo wraz ze zwierzęciem. Idealnie zgrałyśmy się w czasie. Parka akurat szła w naszą stronę. Wstałam i ruszyłam w ich kierunku żwawym krokiem. Z szerokim uśmiechem przytuliłam najpierw chłopaka całując go w policzek, a potem dziewczynę, nieco bliżej ust aczkolwiek zachowałam stosowną odległość. Miała naprawdę przyjemną w dotyku skórę, delikatną jak puszek lub sierść małego kotka. Chociaż właściwie nietrafne jest porównanie skóry do sierści..To może bardziej, jej skóra była jak ta małego dziecka, młodszego od 3-latka. Chłopak za to był zimny prawie jak lód. Dlaczego wszyscy ci ludzie są tacy odmienni? Mimo że pochodzą z tego samego kraju. Oboje popatrzyli na mnie jak na obłąkaną.
-Cinia..Cześć – przywitałam się blond włosą jak ze starą przyjaciółką – I Riuki..Jeżeli dobrze zapamiętałam. - w tamtym momencie też mój ukochany zwierzaczek podszedł do nas bliżej ocierając się grzbietem o moją dłoń. Skierowała wzrok na chłopaka z zaciekawieniem, a zazwyczaj tego właśnie nie robi. Cinię obrzuciła jedynie przelotnym spojrzeniem i zaraz znów powróciła na srebrnowłosego.
-Dobrze się wam układa? - zapytałam patrząc na Cinię z uśmieszkiem, zrobiłam krok do przodu i chwyciłam jej złote loki podnosząc je na wysokość mojej twarzy.
-Kim ty w ogóle jesteś? - zapytał chłopak z opaską na oku, przy okazji również zrobił krok w moją stronę jakby chciał obronić tę niewinną istotę.
-Rena – wyciągnęłam dłoń w jego kierunku z chytrym uśmieszkiem – Jak dla ciebie może być Reira, tak samo zresztą jak i dla tej panienki – zwróciłam się wtedy też do Cinii – Wiecie co..Jestem wróżką. - zakręciłam palcem na Hakate, aby podeszła bliżej mnie i blondynki – Sprawię, że wylądujecie w swoich objęciach – zaśmiałam się puszczając wreszcie kosmyk. I w tamtym momencie również Riuki postanowił zadziałać chwytając Cinię za dłoń. Jakim ja jestem dobrym swatą, przed chwilą jeszcze krzyczeli na siebie kłócąc się o coś niewartego kłótni.
-A nie mówiłam? - zapytałam patrząc wprost w oczy srebrnowłosego. Może to nie jest dobrze,bo on ma tylko jedno oko widzące światło dzienne, ale ciul. -Jesteście teraz naprawdę piękną parą..No dobra, bo nie odpowiedzieliście ...To czemu akurat przyszliście tutaj, czemu to miejsce? Czy może jest takie unikatowe, albo losowe.. - ponownie usiadłam na ławce przyglądając się parze, „pies” usiadł obok mnie wywalając na wierzch swój zielony, świecący jęzor. Przyglądałam się im i czekałam na jakąkolwiek odpowiedź czy też ruch, obrazę...Może coś jeszcze.
-Jestem odpowiedzialna za wasze dobro..Tak jak i innych Naturalnych – uśmiechnęłam się przytaczając to kim tak naprawdę jestem, oprócz tego, że mam na imię Rena.
(Riuki lub Cinia?)
Layout by Hope