Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heavenly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heavenly. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

Fakt iż prawie calutkie 4 godziny przeleżałam w łóżku mnie przerażał. To wszystko jego wina. Nie no dobra… moja również, ale przecież… to ja mu ciągle mówiłam, że mi zależy, że chce i w ogóle… ja mu nie dawałam takich szans. To nie ja go pocałowałam. Mógł tego nie robić. Mógł się powstrzymać. Chciał sprawdzić jakie to czucie ? Gratulacje udało mu się. On się pobawił, a mnie zraniło to tak jak jeszcze nigdy dotąd nic.  Nie wiadomo z jakiej przyczyny po tych chorych myślach po moim policzku spłynęła jedna, gorzka łza. Leżałam sobie, więc bardzo szybko wsiąknęła w poduszkę. Sufit jest taki fascynujący, nie sądzicie ? Dla mnie w tym momencie było to coś równie pięknego jak obraz namalowany przez najlepszego malarza.
- No i będziesz tak leżała i użalała się nad sobą ? Biedny chłopak sam nie wie czego chce, nie widzisz tego ? On po prostu nie docenia tego co ma bo nigdy jeszcze nie miał osoby, na której mógłby polegać. A ty go teraz zostawisz, bo ciebie zranił. Ty go pewnie tez nie raz już zraniłaś…. – usłyszałam głos jednego, znajomego mi ducha. Usiadłam sobie na łóżku i spojrzałam na nią. Sixx to nieprzeciętny duch, który pojawiał się zawsze kiedy tego potrzebowałam. Sprawdzała się zatem nie tylko na polu walki, ale tez kiedy chodziło o uczucia. I to wcale nie jest tak, że zgaszała zawsze mnie. Po prostu stwierdziła, że nie ma sensu użalać się nad sobą, bo Natsu i tak nie weźmie tego do siebie, i i tak do mnie nie przyjdzie.
[…]
Po upojnej rozmowie z duchem, wyszłam ze swojego pokoju i pierwsze co zrobiłam to stanęłam przed drzwiami pokoju Natsume. Czy on też tak samo jak ja nie chciał teraz stamtąd wychodzić? No przecież nie pójdę do niego tak po prostu. On sam nie chciał mnie pewnie widzieć. Dlaczego właściwie ja na coś liczyłam? Liczyłam na to, że przejmie się tym, że cierpię a tym czasem spotkałam się jedynie z ….. ciszą. Przez to wszystko z moich niebieskich oczu znów spłynęły łzy. Oczywiście w tym samym czasie drzwi do pokoju musiały otworzyć się, a przede mną stanął zdziwiony Natsume.
-Hoho… popatrz do czego doprowadziłeś Natsume. Dziewczyna przez ciebie płacze. – zachichotał z kąta pokoju Madara. No i po co ten cholerny kot jeszcze pogarsza sytuacje? Przez to właśnie zapomniałam języka w gardle i jedyne co teraz chciałam to jak najszybciej stamtąd uciec…


(Natsume ?)

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

No i teraz będę sobie tutaj tak bez większego celu leżeć, bo Natsume chce spać ? Ehhh.. od kiedy on jest taki śmiały. Właściwie sam powiedział, że przeszkadza mu mój wzrost, ale niestety nic na to nie poradzę. Dlaczego więc, ten wiecznie zawstydzony chłopak się tak do mnie klei. Z jednej strony bardzo nurtowało mnie jedno pytanie, które chciałam mu zadać, ale się bałam. Tak. To cholerne zawstydzenie i zapominanie języka w gębie dopadało również mnie.
-Natsume… - szepnęłam znów. To zabrzmiało tak jakbym wcale nie chciała go obudzić, a przecież chciałam w końcu wstać, czyż nie ? Powinnam na niego krzykną, skopać go lub w najgorszym przypadku zrzucić go z łóżka. On jednak słysząc swoje imię wypowiedziane tak subtelnie: wtulił się we mnie jeszcze bardziej. Czułam jego oddech na swoim karku. Jego rączki zacisnęły się jeszcze bardziej i dzięki temu znalazły się idealnie na moich piersiach. Dobrze że byłam do niego odwrócona tyłem bo praktycznie twarz to mi się paliła.- Natsume… puść.. –głos załamał mi się i jakby zastopował w gardle. Dlaczego…
Nic nie skutkowało, tak więc sama wyzwoliłam się z jego uścisku i pospiesznie wstałam z łóżka. Uciekłam stamtąd, ale sama nie wiem dlaczego. Może to przez te szalone rumieńce jakie miałam na twarzy. Głupio w sumie postąpiłam, ale…. Wydawało mi się to słusznym posunięciem. Madara wszystko bacznie obserwował z komody. Śmieszyło go takie nasze „dziwne” zachowanie. Raz mi coś odwalało, raz chłopkowi, ale ostatecznie oboje byliśmy zbyt nieśmiali by chociaż cokolwiek powiedzieć na temat naszych relacji.
- I co będziesz tak od niego uciekać ? Natsume się załamie.  Straci kolejną osobę i wtedy to już totalnie zamknie się w sobie. – najpierw nie chciałam go słuchać, jednak usłyszawszy drugą część dialogu: zatrzymałam się. Stanęłam w miejscu jak gdyby coś mnie tutaj trzymało i nie chciało puścić.
-Co ty możesz wiedzieć… - mówiłam cicho, opanowanie jednak gdzieś tam bardzo leciutko zadrżał mi głos. Nie wiem czy było to słyszalne, ale nie słynęłam z ludzi, którzy jakoś wybitnie potrafią ukrywać swe uczucia.- Sam wcale go nie wspierasz, a za to potrafisz tylko stać z boku i patrzeć kiedy on jest sam.
-Jestem tylko duchem, nic na to nie poradzisz. – stwierdził rozciągając się na szafce i ukazując biały, koci brzuszek.
-W takim razie nie masz najmniejszego prawa odzywać się co do naszych relacji. Co do relacji kogokolwiek z twoim panem. – chyba pierwszy raz od dłuższego czasu komuś tak wygarnęłam. Zazwyczaj tego typu rzeczy znosiłam, i pokonywałam w sobie. Teraz natomiast było inaczej. Może było to też spowodowane faktem, iż to był duch, a nie człowiek. Z duchami mam do czynienia od niedawna, a jednak już potrafię nad nimi zapanować. Jestem z siebie dumna. Tylko pod tym względem, bo jeśli chodzi o Natsume… chyba nie za dobrze jednak postąpiłam. No nic. Nie mogę się tym tyle zamartwiać, skoro nawet nie mam zamiaru tam do niego wrócić. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się oraz uczesałam. Natsu już chyba nie spał bo słyszałam jak ktoś tłucze się po kuchni. Przecież on nie jada śniadań… rano.
-Heavenly…? Przyjdź na śniadanie…. – usłyszałam za chwilę pod swoimi drzwiami. Wyrwało mnie to z głębokiego zamyślenia, więc nie zdążyłam nic odpowiedzieć.- Jesteś na mnie zła ? Ej…. Mogę wejść ? – chociaż nic nie odpowiedziałam to on i tak lekko uchylił drzwi. Siedziałam do niego tyłem, więc nie mógł zobaczyć wyrazu mojej twarzy. Tak więc dość niepewnie (twierdząc po jego powolnych krokach) podszedł do krawędzi łóżka po stronie, której siedziałam i ukucnął. Tylko tak mógł mi teraz spojrzeć w oczy, bo głowę miałam zwieszoną w dół.
-Jesteś…
-Nie jestem zła. Po prostu przeszkadza mi fakt, że Mary z twojego powodu cierpi, a ty zajmujesz się inną dziewczyną, do której nawet nic nie czujesz. – nie dałam mu dokończyć tylko od razu powiedziałam co leży mi na serce.
-Ehh… ją pewnie bawi sam fakt, że nie wiem jak zachować się w tej sytuacji, ale nie cierpi z tego jakoś specjalnie. Przecież zawsze mogła pozbyć się tej ciąży, ale ona widocznie… nie chce tego robić. Po za tym… kto ci powiedział, że ja do ciebie nic nie czuje.
-To nie możliwe. Bo ja sama nie za wiele do ciebie czuje. Jedynie wiem to, że nie chce cie stracić, ale też nie chce żebyśmy zachowywali się jak para skoro wyraźnie tak nie jest.
-Nie za wiele do mnie czujesz ? – zapytał powoli podnosząc się i przewracając mnie na łóżko. Zachowywał się tak jakby kompletnie nie słyszał drugiej części zdania. Pochylił się nade mną, a ręce oparł po obu stronach mojej głowy. – To dlaczego nie uciekasz, kiedy jestem blisko ciebie… - zarumienił się. W takim razie to, żebyśmy znaleźli się w takiej, a nie innej pozycji rżnie było dla niego wyzwaniem. Co on chce mi udowodnić…
Nie umiałam nawet na to odpowiedzieć. Zamiast tego ja również zrobiłam się czerwoni utka jak buraczek. Odwróciłam główkę w bok i teraz miałam przed oczami jego rączkę. Tymczasem chłopak schylił się i pocałował mnie w policzek. Nie odsunął się, tylko czekał, aż w końcu na niego spojrzę. Ten gest wywołał u mnie falę ciepła. Zrobiło mi się wręcz duszno.
-Spójrz na mnie… - szepnął. Znów usłyszałam to co przedtem. Czy ja naprawdę zawsze w takich momentach odwracam główkę ? Ciekawe. Lubiłam gdy to mówił. Lubiłam gdy do mnie szeptał i gdy mnie dotykał, jednak… cały czas coś nie pozwalało mi brnąć dalej…


( Natsume ?)

wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

Cieszyłam się jak małe dziecko, ze jednak Natsume nie jest taki jak reszta tej całej durnej bandy. Skoro mu zależy, to na pewno nie zrobił tego pod wpływem impulsu. Usiadłam sobie na łóżku już przebrana w swoją koszulkę nocną i spojrzałam w pustą ścianę. Właściwie to co w niej było takiego fascynującego ? Nawet nie wiem. Przez godzinę chyba leżałam i gapiłam się w sufit bez najmniejszego celu. Po prostu z natłoku tak przyjemnych wydarzeń nie mogłam zasnąć. W końcu wstałam i z lekkimi obawami skierowałam się do Natsume. Nie pukałam do drzwi, bo przecież jak śpi to go obudzę, ale…. Już za nim tamw esżłam słyszałam cichą konwersację. Madara pewnie coś znowu pieprzy. Weszłam po cichutku i od razu została zauważona..
-Też nie możesz spać ? – zapytał od razu na wejściu, ale nie patrzył na mnie. To znaczy.. tak mi się zdawało, bo miał odwróconą główkę. Blond włoski zakrywały mu połowę policzka  praktycznie oczy. Kiwnęłam tylko głową i zaraz podeszłam do łóżka.
-Heavenly przez ciebie on nigdy nie przestanie myśleć o seksie… - westchnął Madara rozwalając się na łóżku. Czasami jego teksty były przezabawne, ale jednocześnie bardzo mnie zawstydzały. Natsume mało nie spadł z łóżka. Jak się zerwał tak zaraz kot wyleciał z wielkim hukiem przez drzwi. Uśmiechnęłam się lekko, ale żeby to ukryć zakryłam sobie usta.
-Co za podły kocur ! Ja wcale o tym nie myślę ! – krzyknął zakrywając dłońmi twarz. Wstydzi się swoich rumieńców. Jak słodko.
Przez moment siedziałam i praktycznie nie ruszałam się, jednak po dłuższej chwili dotknęłam dłonią jego rączek, które trzymał na twarzy i podniosłam jedną z nich, żeby zajrzeć mu w oczka.
-Spokojnie. Raczej większość facetów o ty myśli co ? – kiedy to powiedziałam odkrył twarz, ale nadal spoglądał w dół. No czemu nie chce na mnie spojrzeć… głupek. No to zrobię tak jak on to zrobił. Wgramoliłam się do niego na kolana, nawet jak miał je pod kołdrą, ale cicho. Ujęłam jego twarzyczkę w dłonie ….
-Teraz ty na mnie spójrz… - szepnęłam cicho. Powoli podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy – Tak lepiej. Ale jesteś słodko czerwony… - zaśmiałam się, i teraz prawie ja spadłam z łóżka.
-I kto to mówi…. Ty też się rumienisz… - prychnął pstrykając mnie w nos. Odsunęłam się trochę do tyłu zlazłam z jego kolan tak by położyć się obok. Rozciągnęłam się i za momencik pociągnęłam go za rączkę. Niestety troszkę mi to nie wyszło bo chłopak zamiast położyć się obok mnie to prawy położył się na mnie. Na całe szczęście zdążył podeprzeć się rękoma po obu stronach mojej głowy.
-Skoro to co mówi Madara jest prawdą, to znaczy… że nie możesz spać przeze mnie ? – zachichotałam cichutko, a ten zrobił się jeszcze bardziej czerwony. Zaraz biedaczek wybuchnie.
-On kłamie ! – zamknął oczka, żeby na mnie nie patrzeć. Nie za bardzo mógł uciec bo przecież wisiał nade mną. A może… nie chciał ?
-W takim razie Mary dla ciebie jest atrakcyjniejsza ? – przekręciłam lekko główkę wyczekując na odpowiedź.


( Natsume ?)

Od Heavenly - C.D Natsume

A mi się wydawało, że to ja wykazałam się wielka odwagą, ale jednak…. On potrafił dać z siebie więcej.  Takiej delikatności nie widziałam jeszcze u żadnego innego chłopaka. Dobrze myślałam. Pod tym względem jesteśmy tacy sami. Spokojni i opanowani, a kiedy przychodzi zmierzyć się z czymś cięższym mamy ochotę się gdzieś schować jak małe, szare myszki. Nie wiedziałam co mam zrobić w tej sytuacji, ale to nie dlatego, że ten śmiały gest mi się nie podobał. To było takie słodkie, że prawie się rozpłynęłam. Prawie… bo moje policzki wręcz płonęły i nie wiem jakim cudem udało mi się ustać na nogach. 
-Pfff… Natsume słaby jesteś. Takie cmok to każdy potrafi…. – prychnął kocur wdrapując się na oparcie kanapy. Nie wiem czy Natsu zwrócił na to uwagę. Jego twarz była tak blisko mojej, że nie byłam w stanie o tym myśleć. Nadal trzymał swoje ciepłe rączki na moich policzkach i tak przenikliwie patrzył mi w oczy. – Wiesz skoro ty z nią nie śpisz to może ja dzisiaj się nią zajmę… - kiedy nie otrzymał odpowiedzi na kolejną pyskówkę chyba lekko się wstydził i zaczął wymyślać jeszcze lepsze teksty. Akurat to już mnie mocniej zawstydziło przez co złapałam Natsume za materiał koszulki, ścisnęłam rączki i delikatnie przylgnęłam do niego ciałem tak, żeby się schować.
-Prędzej ci wszystkie wąsy powyrywam.. – prychnął cicho chłopak kładąc rączkę na moich plecach. Teraz czułam się tak bezpiecznie, jednocześnie nie chciałam, żeby oprócz jego ktoś zobaczył te rumieńce. Madara to już było za dużo.
-Ja już lepiej…. Pójdę spać… - mruknęłam cicho, a wtedy kot mało nie spał z kanapy przez ten śmiech. Ja mu jutro pokaże gdzie jego miejsce.
-Czekaj… - kiedy zbliżyłam się do drzwi od swojego pokoju Natsume z powrotem złapał mnie za rękę i sprawił, że odwróciłam się w jego stronę – Jesteś na mnie zła za to co zrobiłem… - zarumienił się i lekko zwiesił głowę w dół. Heh a może zrobił to pod wpływem impulsu.
-Skoro jeszcze dzisiaj nie zależało ci na mnie i na tym bym z Toba została to nie sądzę byś robił to szczerze… - zasmuciłam się lekko, jednak mój fałszywy uśmiech starał się tego nie pokazywać. Wysunęłam rękę z jego uścisku i czym prędzej weszłam do pokoju. Już chciałam zamknąć za sobą drzwi kiedy chłopak przytrzymał je ręką, wszedł i oparł się o drzwi tak by Madarze nie przyszło do głowy się do nas przewałęsać.
-Poczekaj… nie jestem w stanie tak szybko na to odpowiedzieć. Ja wcale nie..
-Nie musisz na to odpowiadać. – Wzruszyła ramionami jakby było mi to obojętne, chociaż wcale tak nie było. Chciałam po prostu, żeby przestał się mną martwić. – Wiem, że niektórzy robią takie rzeczy pod wpływem impulsu. Nie jestem zła…. Jeśli o to chodzi. Po za tym idź już spać, bo jest późno.-odwróciłam się do niego plecami i spojrzałam przez okno. Tak naprawdę bardzo bolało mnie takie coś, no ale przecież mu tego nie powiem. Lepiej będzie jeśli nie będzie się już tym przejmował.


( Natsume ?)

Od Heavenly - C.D Natsume

Od momentu kiedy Natsume wyszedł z apartamentu, zdążyłam już przemyśleć kilka ważnych spraw. Nic dziwnego, ze chłopak nie ma zaufania do ludzi, skoro już tak wielu o nim zapomniało. Już stracił nadzieje w to, że komuś może zależeć i że ktoś naprawdę widzi w nim przyjaciela. W takim razie może by mu to udowodnić? Nie zwlekałam zbyt długo i czym prędzej powlokłam się do naukowców z nadzieją, że pozwolą mi z nim zostać. W sumie to nawet nie było trudne. Nie mieli jakichś specjalnych przeciwwskazać, a wręcz było im to na rękę, ponieważ nie musieli dla mnie szykować osobnego apartamentu. Wróciłam bardzo późno, a gdy tylko otworzyłam drzwi przede mną stał odwrócony tyłem Natsume. Chyba też się dopiero przywlókł, ale to nawet dobrze. Czym prędzej zamknęłam drzwi i podbiegłam do chłopaka przyklejając się do jego pleców.
-Już nie będziesz sam… - wtuliłam policzek w jego cieplutkie plecki. W jednej chwili po tym jak chłopak nic nie odpowiedział: spuściłam wzrok. Może nie być z tego zadowolony, bo przecież nie pytałam go wcale o zdanie. Ale wtopa. A co jeśli będzie zły ? Odsunęłam się od niego bardzo szybko i zaczerwieniłam się cała. To wymagało nie lada odwagi z mojej strony, a ostatecznie i tak wyszłam na głupią. Natsume nie odwrócił się tylko zerknął na mnie przez ramię. Boże… a jak jest zły ? Przez ten straszny wzrok cofnęłam się o krok i uderzyłam plecami o drzwi, które jeszcze kilka minut wcześniej zamknęłam. – Ja… prze… przepraszam…….
Już miałam się bardzo szybko oddalić, ale kiedy tylko się odwróciłam Natsume złapał mnie za rękę i teraz to on przylgnął do moich pleców.
-Czemu się tak przestraszyłaś ? Nie jestem zły…. Wręcz przeciwnie. Cieszę się.
-Oh jak romantycznie. Natsume może ją jeszcze pocałujesz, albo zaciągniesz do łóżka ? – odezwał się Madara siedząc na komodzie i liżąc swoje łapki. Co za wredny kot. Robi wszystko, żeby tylko wkurzyć swojego właściciela. – W sumie to niezła laska z niej…
Obróciłam się w jego stronę przy okazji biorąc swoją szczotkę do włosów. Madara bardzo szybko spadł z tej komody kiedy dostał szczotką.
-Mam już krzyczeć gorzko, czy się boisz Natsume ? – miauknął jeszcze coś z podłogi. Miałam wrażenie, że zaraz zapadnę się pod ziemię…


( Natsu ?)

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

- W sumie to nic szczególnego… - mruknęłam nie za bardzo skora do jakiegokolwiek szwędania się po ośrodku. Mimo wszystko…. Może nie było tego po mnie widać, ale nie przepadałam za większym towarzystwie. Było mi dobrze w gronie ludzi których znam.
-W sumie… to mi się też nie chce. Wracamy ? – zapytał po czym ja tylko skinęłam głową. Bardzo powoli wlekliśmy się do apartamentu. Było dzisiaj dość upalnie. Hmmm… dzisiaj w sumie moglibyśmy się wybrać na tą plaże no ale byliśmy przecież wczoraj więc nie będę go już ciągała.
Jak tylko wróciliśmy wpadła do nas ta jego … kochanka ? W sumie to nie wiem czy tak to można nazwać. Zaczęła czymś wymachiwać, latać, skakać i śmiać się z Natsume. Chyba nawet mine nie zauważyła bo właściwie to siedziałam w kuchni i wszystko obserwowałam z boku. Zaciągnęła go do innego pokoju i coś tam zaczęła gadać. W sumie to nawet dobrze nie słyszałam. Jedyne co mi było dane usłyszeć to to jak rozmawiali o ilości dzieci i…. o tym jak to mój kontakt i Natsu bardzo szybko się zakończy kiedy tylko opuszczę jego mieszkanie. Mary w tym momencie otworzyła drzwi więc nie dało się tego nie słyszeć. „Nasza znajomość przepadnie jak już będzie miała własny apartament”. No super. Bardzo wysoko ceni sobie naszą znajomość, skoro ocenia to już na poczekaniu. Oparłam się łokciem o stolik, przy którym siedziałam i nieco przymrużyłam oczy. To było przykre. Przy mnie i przy niej zachowuje się kompletnie inaczej, więc… którego Natsume znałam ja ? Wstałam od stolika dopiero wtedy gdy dziewczyna sobie poszła.  Wyszła na korytarz i zobaczyłam tam chłopaka opierającego się o drzwi. Zakrywał sobie twarz dłonią jakby płakał i jeszcze wyklinał pod nosem „ Jak to możliwe”, „Dlaczego to ja muszę być ojcem” itd.
- Gratuluje. – mruknęłam cicho. Wtedy też współlokator podniósł głowę i spojrzał w moje przygaszone oczy. – Mam nadzieje, że będziesz wspaniałym ojcem.
-Co ? Słyszałaś …. – bardziej stwierdził niż spytał, a ja w odpowiedzi jedynie przytaknęłam. – I tak nie zamierzam być z Mary.- po tym jak to powiedział stwierdziłam, ze to już nie moja sprawa i tylko wzruszyłam ramionami.
-Naprawdę uważasz, że jeżeli przeniosę się do swojego apartamentu, przestanę z tobą rozmawiać ? W takim razie bardzo dużo musi znaczyć dla ciebie nasza znajomość.. – szepnęłam znów. Teraz już nie zamierzam się przy nim otwierać tak jak zrobiłam to wcześniej. Chyba trochę źle oceniłam sytuacje. Nie patrzyłam już na niego, ale jakby wyprostował się ze zdziwienia. Pewnie nie sądził, ze to usłyszę… hmm.. a jednak. Nie odzywał się. To nic. I tak już chyba wszystko co istotne wiem…. Odwróciłam się w stronę swojego pokoju, ale za nim odeszłam powiedziałam jeszcze, że nie musi się już mną zajmować, i że dziękuje za to co zrobił, ale już chyba dam sobie radę. Po tych słowach zamknęłam się w pokoju, usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać co ja jeszcze dłużej mam zamiar robić u niego w apartamencie…


( Natsume ?)

piątek, 7 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

-Czuje się w jakiś sposób wyróżniona… - uśmiechnęłam się pod nosem nie ukazując w tym momencie lekkiego zawstydzenia. Bo przecież.. to w końcu jest specjalne miejsce, do którego nie zabiera wszystkich, czyż nie ? Teraz tez przypomniała sobie drugą część jego wypowiedzi. Sigma która odeszła ? Nie wydaje mi się, żeby ani Arcany Naturalne, ani Sigmy mogły kiedykolwiek opuścić ten ośrodek tak więc… co stało się z tą Sztuczną Arcaną ? Odeszła w pewnym sensie kojarzyło mi się jak „Zginęła”, bo przecież nie rozpłynęła się w powietrzu, prawda ? Nie chciałam go jednak tym męczyć bo widocznie było po nim widać, że nie chce do tego wracać. Jego uśmiech znikł z twarzy, a tak przecież nie może być. Chłopak usiadł sobie spokojnie na dachu ośrodka i wpatrywał się w powoli wschodzący księżyc. Było tu naprawdę pięknie o tej porze. W sumie to dobrze, że mimo bolących nóg i braku chęci jeszcze tutaj mnie zabrał.
Po jakiejś godzinie bezczynnego siedzenia i wpatrywania się w niebo wstałam i wyciągnęłam do chłopaka rękę.
-Oj no nie smuć się. I chodź, bo robi się zimno. – kilka sekund po moich słowach Natsume złapał  mnie za dłoń i podniósł się z zimnej ziemi. Do jego apartamentu szliśmy w ciszy cały czas trzymając się za ręce. Oh jak słodko. Jakby nas ktoś teraz zobaczył to od razu byśmy zostali nową okładką jakiegoś magazynu. W sumie to nieco  mnie to onieśmieliło, no ale przynajmniej było mi ciepło w ręce. Kiedy już trafiliśmy do celu chłopak od razu zamknął drzwi na klucz. Wybiła godzina 24 a my już wykąpani siedzieliśmy w swoich super piżamkach na łóżku u Natsume. Super. W ogóle dobrze, że jeszcze z niego nie zleciałam.
-Masz zamiar ze mną spać ? – zaśmiał się poprawiając poduszkę i zerknął na mnie podejrzliwie.
-Widzę, że jesteś co do tego bardzo chętny… - przekrzywiłam łepek, a ten głupek chyba wziął to na poważnie bo jakby się tak lekko zarumienił. O czym on myśli..- Ej…. Kim jest dla ciebie ta dziewczyna, która dzisiaj wleciała do pokoju ?
-Boże… wszystko ci powiem, ale błagam nie rozmawiajmy o niej… - jęknął jakby błagalnym tonem. Matko ona musiała mu wyrządzić naprawdę wiele krzywdy, skoro tak na nią reaguje. Niestety tym razem nie zamierzałam mu odpuścić. Nadal wpatrywałam się w niego oczekując rozbudowanej odpowiedzi. – Ehh… no to więc… ona w sumie nie jest mi jakoś specjalnie bliska, ale…. No bo… był alkohol i no…
-Przespałeś się z nią ? –walnęłam prosto z mostu kompletnie nie analizując tej odpowiedzi. Ah ta moja chwilowa bezpośredniość.
-Ehh.. no dzięki wiesz ? Nie byłem tego świadom… Jezu… - mruknął kładąc się na łóżku i wpatrując w biały sufit.  
-No spokojnie, przecież cie nie obwiniam. Po prostu chciałam wiedzieć, dlaczego ona była świecie przekonana, że mnie zgwałcić. Jesteś jeszcze bardziej nieśmiały niż ja więc..
-To przez alkohol… mówiłem ci żebyś nigdy mi go nie dawała…. – zakrył dłonią oczy. Haha… ale był już czerwony. Za momencik zadałam pytanie czy ma tę dziewczynę na sumieniu, jednak nie odpowiedział. W takim razie odpowiedź brzmi „tak”. W pewnym sensie ją wykorzystał. Zauważyłam, że gdy tylko zgadzał się w czymś ze mną lub odpowiedź brzmiała twierdząco: nie odpowiadał.
-No dobra. Nie będę cie już więcej męczyć.. – uśmiechnęłam się lekko powoli schodząc z łóżka

( Natsume ?)

czwartek, 6 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

Zapoznanie mnie z resztą Sigm na początku brzmiało obiecująco, ale w sumie… trochę się tego bałam. No tak.. bo przecież czego nie bała się cichutka Heavenly. Nie. To nie tak, że miała się spotkać z jakimś potworami, jednak doświadczone Sigmy siedzące w tym fachu mogły by być trochę…. zbyt pewne siebie. Chodzi mi oczywiście co do swoich umiejętności. Dobra tam, co będzie to będzie i nie zamierzam tego przekładać na żaden inny dzien. Muszę czym prędzej zapoznać się ze wszystkim co istotne.
Podreptaliśmy dość powolnym tempem w stronę miejsca gdzie wszystkie Arcanty mogły przećwiczyć swoje umiejętności. Przy okazji Natsu wytłumaczył mi, że zazwyczaj można tutaj spotkać Naturalnych bo Sigmy rzadko  kiedy się pojedynkują.  Nie wiem czy to ze względu na to, że nie chcą zrobić krzywdy żadnym naturalnym, czy po prostu z czystego lenistwa.
-Nikogo nie ma… - usłyszałam przed sobą i dzięki temu wyrwałam się na chwilę z dziwnych rozmyśleń. Wyjrzałam zza chłopaka i …. Faktycznie ! Nikogo tu teraz nie było. – To co ? Pokażesz  mi co potrafisz ? Chyba nie boisz się że przegrasz ?
-Hmm… z twoim Madarą… ciężko będzie. – uśmiechnęłam się, jednak bez najmniejszego zastanowienia weszłam na „arenę”. Teraz też przypomniało mi się, że przecież jego najsilniejszy duch sobie gdzieś polazł.  Niestety chyba moje przypuszczenia, że nie da rady go teraz wezwać nie były trafne. Już za moment obok chłopaka pojawił się ogromny lis. Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia.
-Wielki..- szepnęłam sama do siebie szukając gdzieś w kieszeni pęku magicznych kluczy.
-Zepsułeś mi zabawę Natsume. W dodatku miałem nadzieje, że najpierw zabierzesz ją do łóżka i pokażesz kilka sztuczek, a nie będziesz się mną bawił na Arenie, ale…. No jak sobie życzysz. – ja słysząc ten zgryźliwy komentarz lisa zaśmiałam się, za to Natsume… nie był zadowolony i cały zażenowany zakrył na chwilę swoją czerwoną twarz. W chwili kiedy miałam już otworzyć jeden ze swoich kluczy i zamachnęłam się: jakiś naukowiec do nas machnął i krzyknął coś w rodzaju : Sigmy złaście z Arceny, bo zaraz coś zniszczycie.  Nie dość, że mamy na głowie niereformowalne Omicrony to jeszcze was trzeba pilnować..”. Mój towarzysz słysząc to natychmiast odesłał swojego ducha i westchnął głęboko.  Gestem ręki „przywołał” mnie do siebie, jednocześnie dając znak do tego, ze kończymy nasz „trening”, który się jeszcze nawet nie zaczął. Trochę zrezygnowani, znów skierowaliśmy się do pokoju Natsume. Po jakiejś godzinie bezczynnego siedzenia w ciszy, znów wparował, do nas jakiś naukowiec i o dziwo…. Przyniósł moje rzeczy. Tak, moi rodzice bardzo się o mnie martwią że najlepiej zapakowali by cały mój pokój. Zaczęłam sobie przeglądać to co mi moja kochana mamusia zapakowała i w pewnym momencie natrafiłam na stój kąpielowy.
-Skoro…. Możemy stąd wychodzić to może pójdziemy na plaże ? – zerknęłam na niego. Jakoś nie specjalnie wyjawiał chęć łażenia gdziekolwiek, Lae przecież nie będziemy siedzieć cały dzień w domu. Podniosłam się z ziemi i wystawiłam rękę do chłopaka siedzącego na kanapie. – No chodź ze mną… - uśmiechnęłam się zachęcająco.
[…]
Już po 15 minutach przebrana w białą sięgając do połowy ud sukienkę i ze strojem kąpielowym pod nią: byłam gotowa do wyjścia. Niestety dziewczyna potrzebuje nieco więcej czasu an to by się przygotować. Wyjście z ośrodka było troszkę utrudnione, ponieważ nie chcieli mnie z niego wypuścić. Na całe szczęście…. Dobra ściema, pół sukcesu. Drugie pół to trafienie na plaże, bez zbędnego łażenia.
-Świeżo po zimie, a my idziemy na plaże… to nawet więcej niż nienormalne..
-Dasz radę. Ja cie rozgrzeje… - wyszczerzyłam ząbki, ale widząc jego dziwną minę od razu się roześmiałam – Nie bierz tak wszystkiego na poważnie. – złapałam go za rączkę. Już po jakichś 10 minutach byliśmy na miejscu. Latałam i kręciłam się jak małe dziecko, przez co moja sukienka niebezpiecznie falowała i podnosiła się do góry. W końcu ściągnęłam ją z siebie i stanęłam gołymi stopami na rozległym brzegu morza. Zgarnęłam różowe włosy za ucho i kontem oka zerknęłam na Natsume, który znowu dziwnie mi się przyglądał.
-No chodź… - pomachałam do niego ręką jednocześnie poprawiając ramiączko od stanika.


( Natsume ?)

środa, 5 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

Przez kolejne kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Przecież jakoś trzeba zabić ten czas żebyśmy się nie nudzili. Była dość wczesna godzina i pewnie tak samo jemu jak i mi nie chciało się nigdzie wychodzić.
-Ej… ale ty chyba nie uwierzyłaś w te słowa Madary, co ?- cały zakłopotany potrząsnął główką tak by długa grzywka zakrywała mu oczy. Uśmiechnęłam się sama do siebie i pokręciłam główkę to w lewo, to w prawo. Mimo iż wyglądało na to, że na mnie nie patrzy jakoś miałam dziwne wrażenie, iż widział ten właśnie gest.
-Nie sądzę żebyś był tym typem chłopaka, który gwałci każdą napotkaną dziewczynę, w dodatku… może tego po mnie nie widać, bo jeszcze bardzo mało wiem, ale potrafię się już bronić. – puściłam mu oczko i wstałam z kanapy. Rozciągnęłam się i rozejrzałam dookoła. Tu było tak… spokojnie.
-A żebyś się czasem nie pomyliła ! – usłyszałam jakiś kobiecy, w miarę dziecięcy glos dochodzący zza drzwi. Tak jak naukowcy nauczyli się już pukać kiedy wchodzą do jakiejś Arcany, czy to naturalnej czy sztucznej, tak wygląda na to, ze nie które osoby jeszcze nie wypracowały u siebie tej umiejętności. Dziewczyna jak gdyby nigdy nic zrobiła coś w rodzaju „z buta wjeżdżam” tym samym mało nie wyrywając drzwi z zawiasów. Wskazała palcem na mojego nowego współlokatora i zmierzyła go wzrokiem tak jakby wręcz chciała go zabić.- To niewychowany, pedofil, który tylko czeka aż nadarzy się okazja zgwałcenia jakiejś..
-Mary, zamknij się już ! – prychnął i zerwał się z miejsca niczym błyskawica. Podbiegł do dziewczyny i pośpiesznie zakrył jej usta. To było co najmniej dziwne. Ciekawych ma znajomych.
-Kolejną laskę wyrwałeś ? – zachichotała wyrywając się mu. Zaraz z pokoju, w którym jeszcze przed chwilą zamykał się na cztery spusty wyleciał Madara. Zaczął coś tam wrzeszczeć, śmiać się i tak dalej. Zerknęłam na to wszystko tak z boku, i wyglądało co najmniej jak dom wariatów.
[…]
Natsume przekomarzał się z tą dziewczynką przez jakieś dobre 15 minut. Ja wolałam się w to nie wtrącać, zwłaszcza w tych momentach kiedy Madara podnosił głos.  Stał murem za tą jak mniemam Mary ? Dziwne. Moje duchy raczej nie robią sobie takiej samowolki i raczej nie stanęły by po stronie kogoś innego.  Kiedy w końcu postanowiłam uspokoić trochę towarzystwo, wstałam i skierowałam się do niech.
-Ej przestańcie już… - wtrąciłam się i widocznie nie potrzebnie. Nowa „koleżanka” chyba troszeczkę się zdenerwowała kłótnią z Natsume i popchnęła w momencie, gdy miał zamiar się od niej oddalić. Przyczyniło się to też do tego, że przewrócił się prosto na mnie przez co oboje wylądowaliśmy na niebieskim dywanie.  Ostatni obraz jaki widziałam to to, że dziewczyna wychodziła razem z duchem kotka  z domu, i na dodatek z wielkim hukiem zatrzasnęła drzwi. Resztę przysłonił mi wręcz leżący na mnie chłopak…


( Natsume ? Miało być romantycznie ? Teraz ty się wykaż xD)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Heavenly - C.D Natsume

Tia. Niestety gdy tylko Naukowcy z ośrodka dowiedzieli się, że jestem w stanie mieć w sobie coś takiego jak sztuczna Arcana: od razu sprowadzili mnie do laboratorium. Właściwie nie pamiętam tego jak ją nabyłam, i to chyba nawet lepiej, bo w sumie nie wydaje mi się, żeby to było przyjemne doświadczenie. Jakby tego wszystkiego było mało to na deser dali mi jeszcze współlokatora. W sumie… nie… na odwrót. Ja miałam zostać czyimś współlokatorem tylko dlatego, ze nie potrafiłam się tutaj odnaleźć. To wszystko było takie.. wielkie ? I właściwie nie do ogarnięcia. W sumie zaraz po tym gdy wyszłam już z laboratorium, jeden z naukowców zaprowadził mnie do Natsume. Arcany rzekomo dłużej znajdującej się w tej branży. Na początku nie za bardzo kleiła nam się rozmowa. Oczywiście do momentu kiedy nie pojawił się bardzo śmiały duszek.
-Kot ? – mruknęłam jakby sama do siebie i przyjrzałam się towarzyszowi. Moje duchy wyglądały nieco inaczej, a wręcz… całkowicie nie przypominały mi jego. Wyciągnęłam rękę w jego stronę, ale gdy tylko miałam już dotknąć jego zapewne mięciutkiej sierści: oddalił się.
-Ejejejej ! Bez takich… - syknął kiciuś i już za chwilę stał się bardzo przystojnym, białowłosym mężczyzną. Na dodatek był wyższy ode mnie. Przez chwilę chłopak stojący za nim jakby ukazywał chęć zabicia go, ale to tam nie ważne.
-Łoooo ! Jaki on seksowny ! – nie wiadomo skąd, nagle wyskoczył duch. Tym razem kobieta, niczym nie podobna do zwierzęcia. Rzuciła się na kota niczym na mięciutkie łóżko i przewróciła go na ziemie. Ręce od razu zarzuciła mu na szyje. – Ja go chce ! Oddajcie mi go ! – miziała się do jego pół nagiej klatki piersiowej.
-Czekaj… co ? – podrapałam się po głowie nie wiedząc skąd właściwie wziął się tu duch. – Eeee… czekaj ! Liriane ! Kto ci pozwolił wyjść… co…. – zrezygnowana usiadłam sobie na kanapie. Natsume tak samo jak i ja usiadł i zerknął na mnie.
-To też jest duch co nie ? Masz Arcane związaną z duchami ? – zapytał przez chwilę ignorując bawiące się ze sobą duchy. Ja jedynie przytaknęłam i zerknęłam na chłopaka, jednak w tym samym momencie dało się usłyszeć głośny trzask. Liriane wylądowała na podłodze, a duch Natsume jak poparzony przykleił się do ściany.
-Zabierzcie ją ode mnie ! – warknął i wskazał na pół przeźroczystą dziewczyną jakimś kijkiem. Parsknęłam śmiechem i odesłałam swojego ducha w zaświaty. – Nigdy więcej nie chce jej tu widzieć Natsume ! To że ty sobie sprowadziłeś kolejną laskę do przeruchania to nie znaczy, że ja tez chce ! – machnął ogonem i tyle go widzieliśmy. Spojrzałam zszokowana na blondyna, bo jakoś ciężko było mi teraz cokolwiek wypowiedzieć.
-Yy… czekaj to nie tak… nie słuchaj go. On pieprzy jakieś głu…- zanim skończył wybuchnę łam śmiechem i prawie położyłam się z tego wszystkiego na podłodze. – Ej no z czego się śmiejesz.
-Nie denerwuj się tak. Nie musisz się za niego tłumaczyć…
-Muszę ! Bo ten duch gada jakieś pierdoły … - zmieszany odwrócił łepek w inną stronę. – A tak… z innej beczki, to twoje duchy tez same wychodzą ? W sensie…
-Nie. - odpowiedziałam szybko wstając z kanapy i spoglądając na chłopaka. – Czasami po prostu im odwala i robią sobie co chcą. Zwłaszcza w takich sytuacjach.

Nie mówiąc nic więcej podeszłam do ogromnego okna i oparłam o nie jedną rękę.
-Jesteś do mnie podobny. Też taki nieśmiały, i ze wszystkiego chciałbyś się tłumaczyć.
- Już zdążyłaś się o tym przekonać ?
-Nom, a ty nie ? Jesteś spięty. Boisz się, że powiesz coś nie tak, chociaż to teoretycznie nie możliwe. Pewnie nie na rękę ci jest to, że tu jestem, jednak…. Jeżeli ty nie pomożesz mi się tutaj odnaleźć… to nikt tego nie zrobi. – westchnęłam głośno. Czułam na sobie jego wzrok, ale jakoś nie śpieszno mi było do tego by się odwrócić. – Dlaczego mi się przyglądasz ? Przewiercasz mnie jakbyś chciał zobaczyć drugie dno… - przekręciłam główkę i kontem niebieskiego oczka zerknęłam na Natsu.


( Natsume ?)
Layout by Hope